28 lut 2017

Ernst Friedrich Zwirner

Gdyby nie on, kto wie, czy dokończono by jeden z najsłynniejszych zabytków Niemiec. Zrobił zawrotną karierę. Zdobył sławę, lecz nie rozpowiadał tego na prawo i lewo. Niesłusznie odszedł w zapomnienie. Jednym z budowniczych katedry w Kolonii był architekt z Górnego Śląska. Nazywał się Ernst Friedrich Zwirner.

Przyszedł na świat 28 lutego 1802 roku w Kotlarni jako czwarte z dwanaściorga dzieci. Rodzice wybrali dla niego imiona Ernst Friedrich. Jego ojcem był inspektor hutniczy Ernst Friedrich Traugott Zwirner, a matką Eleonore Henriette Marianne z domu Augustini. Rodzina była ewangelikami.
Zwirner i inni na ratuszu w Kolonii
Mały Ernst był uzdolniony technicznie i bardzo inteligentny. Kiedy podrósł, jako dziesięciolatek wycinał z kory maszyny, młoty i mechanizmy napędowe. W latach 1816-19 uczęszczał do gimnazjum w Brzegu. Później uczył się w szkole budowlanej we Wrocławiu, którą ukończył z egzaminem mierniczego. Po rocznej służbie wojskowej w 1822 otrzymał zadanie podjęcia plac hydrotechnicznych nad Odra. W 1823 rozpoczął studia na Akademii Budowlanej we Wrocławiu. Chłopak finansował studia własną pracą. Poznał tam architekta Karla Friedricha Schinkla. Ku zadowoleniu swych przełożonych wykonywał różne prace. Studia ukończył w 1828 z tytułem mistrza budownictwa lądowego. Zaprojektował jeden z budynków uniwersytetu w Halle. Jego pierwszym zadaniem była budowa ratusza w Kołobrzegu według planu Schinkla, majstrował też przy tamtejszej latarni. Pracował w Wyższym Urzędzie Budowlanym. Przez jakiś czas był radcą budowlanym w Magdeburgu. Za żonę pojął Agnes Lehmann. Czasami odwiedzał rodzinna miejscowość.
Jednym z projektów Zwirnera był zamek w Herdringen. Podczas podróży poślubnej architekta w tymże zamku, zjawił się tam król Fryderyk Wilhelm IV. Ernstowi zaproponowano remont chóru w niedokończonej jeszcze katedrze w Kolonii. Zwirner, choć protestant, podjął się tegoż zadania, zrezygnował z pracy w Magdeburgu i przeniósł do Kolonii. Zakasał rękawy i wziął się do roboty. W dniu 14 sierpnia rozpoczął pracę jako administrator budowlany katedry. Opierając się na planach swego poprzednika Ahlerta, w ciągu kolejnych lat opracował plany i kosztorysy budowy katedry. Jeszcze niejednokrotnie otrzymywał dobrze płatne propozycje, lecz postanowił pozostać w Kolonii. Zorganizował na nowo strzechę budowlaną  i troszczył o wykształcenie kamieniarzy. 3 września 1842 położono kamień węgielny pod dalszą budowę katedry. Dla Architekta było to spełnieniem marzeń. W tym samym roku pisał w liście do przyjaciela Boisseree'a: Gdyby sprawa budowy katedry nie była mi tak święta i znacząca, przyjąłbym już przed laty jakieś korzystne przeniesienie; robiono mi oferty przy budowie kolei, gdzie mógłbym w ciągu kilku lat zarobić tyle, ile może w całym życiu nie osiągnę''. Był również kuratorem szkoły rzemieślniczej i wielu innych prac nie mających z budową katedry nic wspólnego.
Zwirner lubiany był przez swoich ludzi, dla których był jak ojciec. Okazywał im troskę i udzielał pomocy. Założył dla nich kasę zapomogową, opiekował się także żonami tych, którzy zginęli w wypadkach lub zmarli na pylicę płuc. Kochany był za swą dobroć, jaką okazywał ludziom i był bardzo szanowany także przez mieszkańców Kolonii. W roku 1858, kiedy to minęło 25 lat jubileuszu Zwirnera, kolończycy skandowali radośnie: Nasza katedra! Nasz Zwirner!
Innymi budowlami Ernsta Friedricha Zwirnera były min. synagoga w Kolonii, kościół św. Apolinarego w Remagen czy kościół ewangelicki w Ronsdorf.
W 1861 zachorował. 22 września odszedł wskutek długotrwałego cierpienia wywołanego paraliżem płuc. Mieszkańcy miasta byli w głębokim szoku i gorzko go opłakiwali. Kilka dni później żegnany był przez rzesze zrozpaczonych kolończyków, towarzyszących mu w ostatniej drodze na cmentarz Melanchton. Po jego śmierci czasopismo Związku Budowy Katedry „Domblatt” ukazało się w żałobnej szacie. W ten sposób uczczono jeszcze tylko odejście zmarłego rok wcześniej króla Fryderyka Wilhelma.

Reasumując. Dlaczego zatem powinniśmy pamiętać o Ernście Friedrichu Zwirnerze i być z niego dumni? Powodów jest kilka. Po pierwsze, był to człowiek inteligentny i ambitny. Po drugie, był rozważny i zdolny. Innymi jego cechami były odwaga i stanowczość - w stosunkowo młodym wieku zdecydował się podjąć bardzo ambitnego zadania, jakim było dokończenie budowanej od XIII wieku katedry. Argument czwarty - wytrwale dążył do celu. Argument piąty - choć zdobył sławę, nie przechwalał się tym, rozpowiadając na prawo i lewo i zachowując dla siebie. Po szóste, pokazał że nawet człowiek z małej wioski, niezależnie od tego kim jest, może dokonać wielkich czynów. Powinniśmy pamiętać o nim także za to, iż rozsławił swą miejscowość i region. Za to, że dzięki niemu możemy być dumni z Górnego Śląska. Po dziewiąte, pomagał swoim robotnikom i sprawował nad nimi opiekę. A także za to, iż był po prostu dobrym człowiekiem.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz