18 wrz 2015

W Mszanie skradziono... 40-tonowy stalowy most

Autor: J. Bombor, 2015-09-18, Aktualizacja: dzisiaj 14:15

Czy można niepostrzeżenie rozebrać ważący pond 40 tonowy, metalowy most kolejowy? Okazało się, że tak. 40-letni oszust Tomasz Cz. wynajął nawet firmę, która go zdemontowała. O mały włos, a zniknąłby kolejny 40-tonowy kolos, 200 metrów dalej, nad wiaduktem w Mszanie, ale tu w procederze przeszkodzili urzędnicy…

wodzislawslaski.naszemiasto.pl
W Mszanie skradziono... 40-tonowy most [ZDJĘCIA] 

Ale od początku. Wczesnym latem do firmy złomiarskiej ze Skoczowa zgłasza się biznesmen ze stosem papierów. Pozwolenia, zgody, kilka pieczątek z urzędów. Zlecenie: rozebrać metalowy wiadukt na nieczynnym torowisku na granicy Mszany i Jastrzębia-Zdroju. 

Na miejscu pojawia się dźwig, spawacze, ciężarówki. Demontaż ważącego ponad 40 ton kolosa trwa od 29 czerwca do 10 lipca. Biznesmen bierze za złom 40 tysięcy złotych i znika, nie płacąc firmie podwykonawczej. 
- Już wtedy sprawą po doniesieniu firmy zaczęła się interesować policja. Nasz podejrzany tymczasem postanowił iść za ciosem i chciał zdemontować kolejny most, 200 metrów dalej po prawej, dokładnie nad wiaduktem kolejowym przy ulicy Moszczeńskiej w Mszanie – wyjaśnia nam prowadzący sprawę prokurator Piotr Zieliński z Prokuratury Rejonowej w Wodzisławiu Śląskim.

wodzislawslaski.naszemiasto.pl
Faktem jest, że gmina Mszana od kilku miesięcy prosiła władze PKP, by usunąć obiekt. Gdy w końcu udało się znaleźć właściciela i uzyskać zapewnienie, że będzie ogłoszony przetarg w tej sprawie, urzędnicy spali spokojnie. Ale w PKP usłyszeli obietnicę, że poinformują o rozpoczęciu prac. Tak się tego dnia nie stało, więc zadzwonił do nich zdenerwowany Błażej Tatarczyk, zastępca wójta z Mszany. – Demontują już? A myśmy jeszcze przetargów nie otwarli – słyszy po drugiej stronie słuchawki. 

Zdziwiony wsiada w auto i jedzie na plac budowy – relacjonuje nam sekretarz gminy, Joanna Szymańska. – A tam dźwig, robotnicy, nawet radiowóz policyjny. Woła kierownika robót, prosi o dokumenty. Ten mówi, że ma papiery w aucie, który zaparkował nieco dalej, idzie po nie i… już nie wraca. Policja, nieświadoma wcześniej, że zabezpiecza nielegalny proceder, od razu mogła działać. Prace wstrzymano, wiadukt stoi – mówi nam pani sekretarz. 

Policja w ciągu kilku dni wpadła na trop oszusta, to 40-letni Tomasz Cz., z bogatą kartoteką, katowiczanin z urodzenia, ale często zmieniający miejsca zamieszkania. Policja z Wodzisławia namierzyła go w Jaworznie w jednym z mieszkań. Miał przy sobie 18,5 tysiąca złotych. 

- Przebywa w Bytomiu w areszcie, miał zarządzenie odsiadki za inne przestępstwa, także oszustwa, kradzieże. Przyznał się do winy, ale mówi, że dostał zlecenie od innej osoby, powiązanej z dużą grupą przestępczą. Tłumaczy, że wykonał zlecenie w obawie o swoje zdrowie i życie – wyjaśnia prokurator Zieliński. 

Więcej zdjęć znajdziecie tutaj.

11 wrz 2015

150-lecie praw miejskich Katowic!!!

Nareszcie nadszedł dzień, na który oczekiwał cały Górny Śląsk! Dziś mija bowiem dokładnie 150 lat od momentu, kiedy to 11 września 1865 roku z rąk pruskiego króla Wilhelma I Katowice uzyskały prawa miejskie! Wszyscy mieszkańcy miasta, ba, całego Górnego Śląska są dziś niezmiernie szczęśliwi! 
Z tej to okazji, serdecznie życzę temu wspaniałemu miastu wszystkiego najlepszego, aby wreszcie wyremontowano wszystkie jego zabytki i odbudowano te nieistniejące. Aby było tak samo przepiękne, jak w przededniu ostatniej wojny, powróciło do dawnej chwały i aby wszyscy na Górnym Śląsku byli zeń dumni!!!

                                               NIECH ŻYJĄ KATOWICE!!!


10 wrz 2015

Osobłoga opadła i odkryła barkę sprzed ponad 100 lat

Radosław Dimitrow 10 września 2015 10:43

Wrak tkwi w mule w miejscu, gdzie w Krapkowicach Osobłoga wpływa do Odry. Niski stan wody sprawił, że uwidocznił się jej zarys. 

Informacja o nietypowym znalezisku wywołała wśród mieszkańców Krapkowic duże zainteresowanie. Od kilku dni ludzie przychodzą nad Osobłogę, by na własne oczy zobaczyć zatopiony wrak. - Często przychodziłem w tę okolicę na ryby, ale nie wiedziałem, że na dnie rzeki leży zatopiona barka - mówi Arkadiusz Nosek. - Dopiero syn mi o tym powiedział, więc przyszedłem zobaczyć. Może w barce ukryte są jakieś skarby?- żartuje.

- Niegdyś takie barki wykorzystywane były do transportowania węgla po Odrze, m.in. z kopalni z Zabrza - tłumaczy Szefer. - Załadowane barki spływały swobodnie na północ kraju wraz z prądem rzeki. Pod prąd były natomiast ciągnięte przez konie. Wrak został odnaleziony w miejscu, gdzie Osobłoga wpływa do Odry. Wiele wskazuje na to, że w momencie, gdy doszło do zatonięcia, barka była w tym miejscu zacumowana.

Działacze stowarzyszenia „Port Jachtowy Krapkowice” zapowiedzieli, że zamierzają oczyścić barkę z mułu i wydobyć ją na brzeg. - Wyciągniemy ją za pomocą dużego, aczkolwiek delikatnego dźwigu - dodaje Szefer. - Potem planujemy odrestaurować wrak. Gmina zadeklarowała, że nam w tym pomoże.

Działacze stowarzyszenia chcą, żeby barka stanęła jako eksponat w widocznym miejscu przy Odrze. Żegluga w Krapkowicach była kiedyś bardzo dobrze rozwinięta, więc barka będzie idealnie pasować do charakteru miasta.